poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Nienawistna czwórka – marzec






Zabij mnie jeszcze raz (Kill Me Again) /1989/ - reż. John Dahl

Udane nawiązanie do stylistyki filmów noir. Elementy składowe fabuły definiują gatunek (mroczna tajemnica, postać femme fatale, nie do końca uczciwy detektyw) jednak klimat i sposób kręcenia zanurzony jest już w latach 80. Dwa gorące nazwiska (Val Kilmer i Joanne Whalley), które rozbłysły na chwilę razem dzięki przebojowej baśni: Willow (reż. Ron Howard, 1988). Drogi prywatne i zawodowe tej pary szybko się rozeszły jednak filmy, na szczęście pozostały.


John Dahl na granicy tandety filmów z lat 80, serwuje widzom bardzo spójny obraz,w którym współczesny człowiek jest tylko narzędziem zniewolonym przez władającą nim rządzę pieniądza. W takim świecie nie ma miejsca na przyjaźni, a już z pewnością na miłość. Egoizm wydaje się być cechą wyssaną wraz z mlekiem matki i gdyby nie końcowe spotkanie bohatera z pierwotnymi mieszkańcami dzikiego zachodu, jakiekolwiek odruchy ludzkiego serca byłyby w filmie niebyłe.
Ocena 7/10






The Edge of Seventeen /2016/ - reż. Kelly Fremon

Opowiadaną historię pomimo, że trąci trochę banałem, określić można jednym słowem: urocza. Sama reżyser ją uwielbia, bawi się przy niej i czuć, że zależy jej na bohaterach. Miłość twórcy, w tym przypadku, maskuje naprawdę wiele niedociągnięć. Co by jednak nie napisać, sukces filmu należy upatrywać we wprost rewelacyjnie wykreowanej głównej bohaterce. Postać Nadine (Hailee Steinfeld) jest świetnie napisana, ale również, i to chyba najpierw, z rzadko spotykaną młodzieńczą werwą zagrana.


Wcielająca się w główną postać, młoda aktorka kradnie cały film przysłaniając skutecznie pozostałe elementy filmu. Nie sposób w tym miejscu nie przywołać innej młodej kobiecej bohaterki z podobnego ale o wiele lepszego filmu Todda Solondza: Witaj w domku dla lalek (Welcome to the Dollhouse, 1995). Dawn (w rozkładającej na łopatki kreacji Heather Matarazzo) oraz Nadine pomimo wielu różnic odznacza ta sama siła charakteru i "czar" władny przyćmić dosłownie wszystko.
Ocena 7/10





Pentameron (Il racconto dei racconti) /2015/ - reż. Matteo Garrone

Pentameron to piękna bajka, która bajką być nie chce oraz cudaczna baśń, która przywraca potworom ich naturalną, okropną twarz. Reżyser bawi się z widzem, co rusz wystawiając jego przyzwyczajenia na próbę. Schematy opowieści dla dzieci ukazane są z wszelkimi konsekwencjami świata "dorosłych". Z tego właśnie powodu ojcowie jedynaczek są słabi charakterem i ulegają swoim fanaberią, matki martwią się jedynie o upragnione i okraszone krwią potomstwo, starość zawsze będzie tęsknić za młodością, a siostrzana solidarność szybko wyparta zostanie przez blichtr wielkiego świata.



Jest tam niegłupi ogr, w głębi serca pragnący tylko tego, co wszyscy, czyli dostępu do luksusów otaczającego go świata (księżniczka). W końcu jest owa księżniczka, która nie jest w stanie wyjść poza ramy swojego samolubnego postrzegania świata. Ślepa na sygnały z zewnątrz mogące zburzyć jej światopogląd, woli wziąć sprawy w swoje ręce niżeli oddać się zakochanemu w niej stworowi (zapomnijmy o romantyzmie "Pięknej i bestii"). Przywołany wątek ogra ciekawy jest również w kontekście historii, wszystkim znanego, Shreka, który zdaje się, zmienił globalne postrzeganie potwora dając mu "twarz" bardziej ludzką od niejednego człowieka. I jeszcze ta końcówka, która pozostaje otwarta bez żadnej możliwości dodania "i żyli długo i szczęśliwie".
Ocena 7/10





Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć  (Fantastic Beasts and Where to Find Them) /2016/ - reż. David Yates

Nie spodziewałem się, że nowy film ze świata Harry’ego Pottera będzie aż tak przyjemny w odbiorze. Jest to wyjątkowo dla widzów bezbolesna podróż wraz z jednym z uczonych Hogwardu. Paradoksalnie, to co w filmie imponuje najbardziej, to wcale nie tytułowe "zwierzęta", a postacie ludzkie. Duże brawa należą się za poszczególnych bohaterów, przede wszystkim dla tych najbardziej znaczących. Co prawda wszystkie postacie mieszczą się w schemacie bohaterów opowieści dla młodzieży, jednak twórcom udało się uniknąć ich przerysowania (vide: rodzina zastępcza głównego bohatera w filmach o Harrym Potterze).


Słowa uznania należą się również osobom odpowiadającym za casting. Wszyscy aktorzy ze swoich ról wywiązali się wzorowo. Ostatecznie, Fantastyczne zwierzęta (…) są bardzo kolorowe, wypełnione po brzegi widowiskowymi efektami specjalnymi i wcale niegłupie. Fajna końcówka sprawia, że w pamięci zostaje przyjemne odczucie połączone z przyjemnym niedosytem (kontynuację obejrzę chociażby dla uroczej Katherine Waterston).
Ocena 7/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz