piątek, 9 lutego 2018

Wybudzając się w deszczu




(pierwotnie tekst w skróconej formie ukazał się na stronie kinomisja.pl: http://kinomisja.pl/na-celowniku-shinya-tsukamoto/)


Rinko pracuje jako doradca w telefonicznej centrali w instytucji podobnej do rodzimego telefonu zaufania. Na co dzień udziela porad zagubionym obywatelom, namawiając ich do podążania za swoimi pasjami – odkrywania samego siebie. Problem polega na tym, że sama Rinko potrzebuje pomocy. Stłamszona przez społeczne, współczesne konwenanse egzystuje w skorupie nieakceptowanych, jednak ślepo przestrzeganych, norm. Jej frustracja dotycząca sfery seksualnej pogłębia się wraz z całkowitą biernością jej męża, którego chorobliwy pedantyzm całkowicie usuwa z pożycia małżeńskiego. Wszystko ulega zmianie, gdy do bohaterki zgłasza się mężczyzna szantażując ją kompromitującymi fotografiami.


Wąż czerwcowy (Rokugatsu no hebi, 2002) jest ostatnim "dzikim", naprawdę dobrym filmem Shinya Tsukamoto. Reżyser w żadnym ze swoich poprzednich filmów tak mocno nie eksponował sfery seksualnej swoich bohaterów. Widać tutaj wzrok twórcy zwrócony ewidentnie w stronę filmów z gatunku pinku eiga, ukryty pod płaszczykiem thrillera erotycznego. W Wężu czerwcowym Tsukamoto powraca do swojego ulubionego tematu: odkrywania przez jednostkę własnego, prawdziwego ja. Na ogół bohaterami filmów reżysera są zamknięci w sobie introwertycy, funkcjonujący w społeczeństwie niczym rośliny – egzystują, a nie żyją. Nie inaczej jest w przypadku Rinko. Zamknięta we własnej "złotej klatce" jest niczym tykająca bomba (świetna Asuka Kurosawa) taplająca się w swojej kobiecej zmysłowości (kąpiele w strumieniach deszczu).


Swoistym novum jest uczynienie postaci żeńskiej główną bohaterką dramatu. Co prawda, do tej pory kobiety w filmach reżysera często stanowiły istotny element wpływający na rozwój fabuły, nigdy jednak nie były to role główne. Tak było w przypadku: Kany z Tetsuo II: Body Hammer (1992), Hizuru z Tokyo-ken (1995) czy Chisato z Bullet Ballet (1998). W tym kontekście wydaje się  interesującym fakt, że pomimo, iż Rinko  jest główną postacią dramatu, to jednak widz patrzy na nią oczyma mężczyzn: najpierw fotografa szantażysty, potem męża, a na końcu przypadkowych przechodniów będących świadkami jej wymuszonego "marszu wyzwolenia".


Beznadziejny los bohaterów filmów Tsukamoto odmienia się wraz z pojawieniem się czynnika zewnętrznego, najczęściej całkowicie "obcej", fizycznej rzeczy lub za sprawą elementów przemocy. Rinko "budzi się" na skutek działania, początkowo niechcianego aparatu fotograficznego, który to z czasem stanie się dla niej wyzwoleniem z piekła, jakim jest zewnętrzny świat wytworów współczesnej cywilizacji. Większość ludzi niebędących w stanie oswobodzić się z pętających ich oków, skazana będzie na uduszenie w przezroczystych akwariach, w których poprzez lata nauczyli się egzystować. Woda nie obmywa bohaterów, tylko zalewa, zatapiając ich "zewnętrzną skorupę".


- Narodź się na nowo, lub giń! - mógłby wykrzyczeć bohater grany przez reżysera w jednej z ostatnich scen, dusząc doczepianym, metalowym, sztucznym wężem (członkiem?) szyję męża Rinko. Czyżby obcość została w końcu przezwyciężona?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz