Najlepsze serie anime z sezonu zima 2026: Frieren. U kresu drogi sezon 2 (Sousou no Frieren 2nd Season, 2026, 10 odcinków)
Pięć pierwszych odcinków drugiego sezonu anime Frieren może rozczarowywać. Nie żebym twierdził, że były jakoś specjalnie złe (chciałoby się, aby więcej seriali anime miało tak samo "złe" odcinki), ale po seansie czuć pewien niedosyt. Ma się wrażenie, jakby oglądało się procedural fantasy, w którym bohaterowie, z odcinka na odcinek, wędrują z miejsca na miejsce, przeżywając pomniejsze przygody. Trochę brakuje potencjału na zaangażowanie widza (pomimo kilku fajnych sytuacji, jak przykładowo pierwsza randka pomiędzy Fern a Starkiem), który spowodowałoby chęć oczekiwania na kolejny odcinek. Czy jest w tym coś złego? No niby nie, ale po obejrzeniu pierwszego sezonu ma się oczekiwania na coś zgoła innego.
To "coś" ostatecznie dostajemy wraz z pojawieniem się odcinka szóstego. Cała historia rozpoczyna się niepozornie. Jedna z wiosek zostaje spacyfikowana przez demony. Na ratunek przybywa dwoje magów - Genau i Methode. Niestety bohaterowie pojawiają się za późno. W wiosce przy życiu nie ostał się żaden mieszkaniec i jedyne, co można w tej sytuacji zrobić, to zgromadzić i przygotować ciała do transportu. W tym samym czasie do wioski przybywa Frieren, Fern i Stark. Na chwilę obie drużyny łączą siły. To właśnie od teraz zacznie się właściwa akcja serialu. Zło, które unicestwiło całą wioskę, nie opuściło terenu na dobre. Rozpoczyna się polowanie - tylko kto w tym starciu będzie grał rolę ofiary, a kto drapieżnika?
Cały szósty odcinek wręcz emanuje atmosferą niepokoju oraz oczekiwania na nieuniknione. Niczym w dobrym dreszczowcu przeczuwamy, że zdarzy się coś strasznego - tylko nie wiemy kiedy. Cała historia rozciąga się na trzy odcinki i kończy się w ósmym. Gdyby poszerzyć fabułę o kilka elementów, mógłby z tego powstać całkiem niezły film kinowy. Wszystkie warunki do tego zostały spełnione - bazująca na zagadce dramatyczna historia, połączenie dwóch niezależnych grup bohaterów, niebanalni przeciwnicy i wręcz epickie finałowe starcie. Jednak o wielkości tej przygody wcale nie decyduje historia - która u swoich podstaw jest raczej sztampowa - lecz postacie w niej występujące.
Na ekranie tworzą się nowe relacje, które zmuszają bohaterów do spojrzenia na siebie z zupełnie innej perspektywy. Nowi magowie nie ustępują charakterem trójce głównych postaci, sprawiając, że chciałoby się, aby pozostali z widzami na dłużej. Skoro już mowa o bohaterach, to warto zaznaczyć, że są oni największym atutem serii Sousou no Frieren. Twórcy włożyli ogrom pracy, by wyposażyć absolutnie wszystkie postacie w oryginalne osobowości - i to jest dostrzegalne. Nie ma mowy, by ktoś stanowił tylko tło dla głównych bohaterów. Postacie Genau i Methode zostały tak genialnie skonstruowane, że z przyjemnością zapoznałbym się z ich samodzielnymi przygodami.
Drugi sezon Frieren się skończył, pozostawiając mnie z niedosytem, ale i z nadzieją. Długa wędrówka drużyny zaczyna powoli zbliżać się do finałowego etapu, ujawniając kolejnych potężnych przeciwników. Serial złapał "zadyszkę", ale tylko na chwilę. Wspomniane trzy odcinki dowodzą, że w produkcji wciąż drzemie potencjał, który może eksplodować w każdej chwili. Czekam z niecierpliwością na domknięcie historii, bo pomimo moich narzekań wciąż twierdzę, że opowieść o długowiecznej elfce jest jedną z najlepszych historii fantasy, jakie kiedykolwiek powstały.





Komentarze
Prześlij komentarz