czwartek, 18 czerwca 2015

W kilku zdaniach o... antybohaterze Czarnej rzeki Masaki Kobayashiego

Gangster Jo (Tatsuya Nakadai) z filmu Czarna rzeka (Kuroi kawa, 1958, reż. Masaki Kobayashi), to modelowy przykład upadłego wojownika. Jedyną rzeczą, która ma dla niego znaczenie, są pieniądze i, osiągnięte kosztem innych, samozadowolenie. Nie odczuwa żadnych skrupułów, gdy przez oszustwo przejmuje miejsce zamieszkane przez biednych ludzi. Jedyny cel, jaki mu przyświeca, to chęć zdobycia pieniędzy. Podobną zasadę wyznaje w sferze uczuć, gdzie ogranicza się do tego, by posiąść osobę (niczym rzecz) za wszelką cenę i jakimkolwiek sposobem. Aby zdobyć kobietę, Jo symuluje napad (dokonany przez jego ludzi) kreując się na wybawcę. Jednak deklarowane przez niego uczucia są tylko pozorem, zachcianką człowieka owładniętego chęcią posiadania.
Zaopatrując bohatera w atrybuty samuraja reżyser daje wyraźnie do zrozumienia, jaki stan on reprezentuje: jeden z podwładnych Jo wspomina, jak brutalny jest ich szef, ponieważ niedawno zabił kogoś mieczem (w domyśle: samurajskim). Również w finale filmu znamienne wydaje się, że broń, którą Jo pozostawi przy sobie, to nie będzie rewolwer, a nóż. Nie jest to również zwykły nóż, a specjalny używany przez japońskich wojowników (tanto). W ten sposób rodowód bohatera zostaje potwierdzony.
Postępowanie bohatera nie wpływa jednak tylko na jego degenerację. Jo jest niczym choroba zarażająca swoim zachowaniem najbliższe otoczenie. W praktyce, to, co robi, wpływa nie tylko na grupę przestępców, której dowodzi, ale również na jednostki niezwiązane bezpośrednio ze środowiskiem przestępczym. Kobieta, którą udaje mu się uwieść, czuje do siebie tak wielką odrazę, że w końcu spróbuje (i dokona tego) pozbyć się osoby, która za te złe uczucia odpowiada (Jo). Młody student wchodzi w świat przestępczy i zaczyna przestrzegać jego reguł, bo zakochany jest w dziewczynie - a może z powodu fascynacji światem, w którym często gra toczy się o najwyższą stawkę (pieniądze, kobieta, życie).
 
Reżyser, podobnie jak we wcześniejszych oraz późniejszych filmach, nie oskarża jednostki – przeciwnie nawet, broni jej. Powodów, które odpowiadają za ten stan rzeczy, każe szukać w systemie, w obowiązujących normach, które bezwzględnie wymuszają zachowanie na poszczególnych jednostkach nie licząc się z ich dobrem.


środa, 3 czerwca 2015

W kilku zdaniach o... Zwiędłym kwiecie Masahiro Shinody

Nim Masahiro Shinoda w swoich filmach spojrzy krytycznym okiem na postępowanie samurajów (Skrytobójstwo [Ansatsu, 1964] i Samuraj szpieg [Ibun Sarutobi Sasuke, 1965]), wcześniej przyjrzy się ich potomkom, czyli gangsterom. Zwiędły kwiat (Kawaita hana, 1964) opowiada historię członka yakuzy, Murakiego (Ryo Ikebe), który po trzyletnim pobycie w więzieniu wychodzi na wolność. Wraca do swojego środowiska, w którym podczas jego nieobecności zaszły znaczące zmiany. Dwa gangi, niegdyś ze sobą walczące (za zabicie członka konkurencyjnego klanu, Muraki trafia do więzienia), jednoczą siły przeciwko trzeciej organizacji przestępczej próbującej przejąć ich terytorium. Główny bohater filmu to typ wiernego samuraja gotowego ponieść wszelkie konsekwencje (pójście do więzienia), gdy chodzi o dobro gangu. W taki sposób jest postrzegany przez innych. Naprawdę jednak to tylko pozory. Jego teraźniejsze zachowanie jest pochodną pustki egzystencjalnej, która zawładnęła całym jego życiem (monolog bohatera z początku filmu: - Ludzie... to takie dziwne zwierzęta. Po co oni żyją? Ich twarze są bez życia. Rozpaczliwie udają, że żyją. Czemu robią wielką aferę, z powodu zabicia jednego "zwierzęcia"?)
Bohater czuje się wyobcowany i inny, nie znajduje żadnego sensu w otaczającej go rzeczywistości. Sytuacja do pewnego stopnia zmienia się, gdy poznaje Saeko (Mariko Kaga), kobietę, która zafascynuje go dzieląc z nim jego rozterki egzystencjalne. Razem zatrącają się w próbie ekstremalnego odczuwania rzeczywistości (gry hazardowe o wysoką stawkę, niebezpiecznie szybka jazda samochodem). Reżyser jednak nie pozwoli bohaterom na szczęście. Żyją oni w rzeczywistości, w której ludzie są sobie obcy, bez względu na to, ile wspólnego by ze sobą nie mieli. Podobieństwo pomiędzy bohaterami i niewypowiedziane uczucie, nie przeszkodzi im w indywidualnych próbach poszukiwania ekstremalnych doznań (chęć spróbowania przez Saeko narkotyków).

Ich wyobcowanie i samotność zmusza ich do izolacji. Bohaterowie nie potrafią przezwyciężyć własnych zależności, co pcha ich do niechybnej zguby (mężczyzna wraca do więzienia, a kobieta ginie). Muraki, będący głównym bohaterem filmu, wydaje się być bombą z opóźnionym zapłonem gotową wybuchnąć w momencie, możliwe, że nawet dla samego bohatera, najmniej spodziewanym. Tym właśnie zbliża się najbardziej do późniejszych bohaterów reżysera. Rezygnacja i jednoczesne usilne dążenie do czegokolwiek, czyni z niego niebezpiecznego desperata. To w tym momencie kończą się jakiekolwiek zasady i zaczyna anarchia moralna. Można powiedzieć, że Muraki znajduje azyl od tego świata za kratami więzienia, w którymi czuje się najlepiej – najbezpieczniej (film kończy scena powrotu do więzienia, a rozpoczyna jego wyjściem). Gdyby nie odizolowanie się od świata, bohater mógłby zabrnąć jeszcze dalej w autodestrukcyjnym pędzie, który dla Saeko zakończył się tragedią. Paradoksalnie przynależność do klanu, do grupy przestępczej, powoduje, że Muraki w swojej negacji życia nie dotyka dna. Samurajskie oddanie panu chroni go przed ostateczną katastrofą (przynajmniej na razie).
Muraki wydaje się być swoistym protoplastą późniejszego bohatera Skrytobójstwa. Na razie jest tylko rozczarowany życiem i jeszcze nieprzesiąknięty został chorymi (bo wyrastającymi z wykorzystywania innych ludzi) ambicjami. Jest jak gdyby w połowie drogi, jednak kierunek tej "podróży" jest znany i tragicznie dopowiedziany we wspomnianym Skrytobójstwie. Finał filmu z przeszłości jest (można to tak interpretować) przepowiednią teraźniejszości.