poniedziałek, 25 stycznia 2016

Gloryfikacja kodeksu bushido w krótkometrażowym filmie Yukio Mishimy


W ostatnim z omawianych dwa posty powyżej filmów Hideo Goshy przywołana została postać Yukio Mishimy. Warto powrócić na chwilę do tego artysty, z racji jego autorskiego dzieła, które w trochę inny sposób wpisuje się w problematykę krytycznego podejścia do kodeksu bushido. Autor  Złotej Pagody przez całe swoje życie owładnięty był myślą o honorowej śmierci – śmierci wynikającej z zasad, jakim hołduje samurajski kodeks etyczny. Nie będzie to wielkim zaskoczeniem, gdy weźmie się pod uwagę fakt, iż Hagakure była ulubioną książką Mishimy. Jedno z jej wydań opatrzone zostało nawet wstępem przez niego napisanym. Tam właśnie możemy przeczytać: "Jeśli jest jakaś książka, która nawet po dwudziestu latach, wzięta do ręki i przeczytana wyrywkowo, wywiera na mnie od nowa niezatarte wrażenie, to jest nią chyba właśnie Hagakure". Książka ta odcisnęła się niezatartym piętnem, tak na życiu artystycznym, jak również i prywatnym Mishimy (w 1970 roku popełnia on seppuku).


W Wyższej zasadzie Hideo Goshy, grana przez artystę postać stworzona została jak gdyby "pod dyktando" lub "na życzenie" pisarza – prawdziwy samuraj przedkładający honor ponad własne życie, w razie potrzeby, "bez mrugnięcia okiem" podążający w śmierć. Wspominam o tym celowo, ponieważ nie było to pierwsze spotkanie Mishimy z kinem  – co więcej – nie pierwsze odwzorowanie schematu wojownika kończącego swój żywot z własnej nieprzymuszonej (zewnętrznie) woli, przez popełnienie seppuku. W 1960 roku Mishima pisze opowiadanie Umiłowanie ojczyzny , a sześć lat później, kręci krótkometrażowy film na jego podstawie. Oprócz roli reżysera, scenarzysty i producenta artysta gra w nim również główną rolę. Patriotyzm  (Yukoku, 1966) jest historią porucznika Armii Cesarskiej, który woli popełnić seppuku niżeli wystąpić przeciwko swoim "braciom" z wojska. W ślad za mężem postanawia podążyć jego świeżo poślubiona (sześć miesięcy wcześniej) żona.


Przywołuję ten film nieprzypadkowo, gdyż stanowi on znaczący wyjątek na tle innych filmów powstających w latach 60. ponieważ, nie dość, że kodeksu samurajskiego nie krytykuje, to wręcz przeciwnie, postacie Shinji Takeyama (Yukio Mishima) i jego żony Reiko (Yoshiko Tsuruoka), uosabiają całkowite oddanie jego zasadom. Mishima skupia się na jednej, ale zdaje się, naczelnej przesłance bushido: "Bushido, Droga Wojownika, zawsze idzie w parze ze śmiercią. Gdy nie ma różnicy pomiędzy życiem, a śmiercią, wojownik bez zwłoki wybiera śmierć, bo taka jest jego Droga". Posługując się tylko obrazem zrezygnowawszy ze ścieżki dialogowej, stylizuje film na kino nieme. Zabieg ten powoduje całkowite skupienie widza na przedstawionej sytuacji, ze szczególnym uwzględnieniem relacji pomiędzy bohaterami. Krótkie losy małżonków obrazują dobitnie ideał życia w zgodzie z regułami bushido, przyswojenia go sobie jako "drogę", którą winien podążać każdy "prawdziwy" Japończyk. To jednak nie wszystko. Mishima pokazuje, że gorąca miłość jaką się darzą małżonkowie, nie tylko nie jest w tym przeszkodą - więcej nawet - doskonale tę "drogę" uzupełnia. "Koncepcja miłości (…) opiera się na silnym przekonaniu, że to, co bierze się z najbardziej instynktownej uczciwości, prowadzi prosto do ideału, jakim jest oddanie, w razie konieczności, własnego życia"  – pisze Mishima.


Zgodnie z powyższą myślą, żona porucznika nie dość, że bez zastanowienia podąży za mężem w śmierć, to dodatkowo, jemu samemu pomoże dokończyć dzieła (bohater po rozpruciu brzucha nie ma siły nadziać się na miecz, w czym wyręczy go kochająca żona) nim sama nabije się na sztylet. W ten sposób autor nie tylko gloryfikuje życie zgodne z zasadami bushido, ale w sposób dobitny sygnalizuje, że dotyczyć ono może również (wąsko) kobiet, a co za tym idzie (szerzej) i całego społeczeństwa. Początkowo wydawać się może, że Patriotyzm zrobiony jest na przekór czasom, w których twórcy filmowi robili raczej obrazy krytycznie przyglądające się moralności bushi. To tylko pozory. Mishima skupił się w swoim filmie na pokazaniu właściwej drogi, jaką winni kroczyć ludzie. Nie wytyka błędów tylko wskazuje kierunek, który najlepiej obrać, by stać się spełnionym człowiekiem. Jego przekonania na temat śmierci, która nie tyle jest zrządzeniem losu, lecz indywidualnym wyborem, znalazły pełnię realizacji w finale życia tego ostatniego z samurajów.




Bibliografia:
1. Y. Mishima, Wprowadzenie do Hagakure, [w.] Estetyka japońska. Estetyka życia i piękno umierania, UNIVERSITAS, Kraków 2009.
2. Y. Mishima, Umiłowanie ojczyzny, [w.] Zimny płomień, Świat Książki, Warszawa 2008.
3. B. Kubiak Ho-Chi, Gdy słowa przestają wystarczać. O filmie Yukoku Yukio Mishimy, [w.] Adaptacje literatury japońskiej, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2012,
4. Y. Tsunetomo, Hagakure Ukryte w listowiu, Diamond Books, Bydgoszcz 2012.

sobota, 9 stycznia 2016

Podsumowanie filmowe A.D. 2015





Moja ubiegłoroczna złota dycha (jedenastka:)






Pod skórą (Under the Skin) – reż. Jonathan Glazer

Film roku ale jednocześnie i jego największe zaskoczenie. Opowieść o "obcych" najeżdżających ziemię,  ukazana w trochę inny sposób. Przyjęcie perspektywy "kosmity" daje twórcom spore możliwości, które wykorzystują, co przynosi znakomity efekt. Oczami "obcego" (obcej) obserwujemy porządki panujące na ziemi, przyzwyczajamy się do nich, uczymy. Ludzkość, będąca dla nas ciągłą zagadką, zaczyna nas fascynować, a ostatecznie i "opanowywać" (zarażamy się nią). Niespiesznie przyjmujemy perspektywę ziemian, zatracając własną tożsamość (obcego). Przejmująca i tragiczna zarazem, jest scena finałowa, w której to bohaterka nie jest zdolna do żadnego działania (ucieczki, obrony, ataku), bo nie przynależy już do żadnego z gatunków (już nie obcy, a jeszcze nie do końca człowiek), który zamieszkuje "pod skórą". Film do wielokrotnego użytku (Scarlett, po ludzku piękna).




Feniks (Phoenix) – reż. Christian Petzold








Pławiłem się już w zachwytach nad filmem tutaj













Śnieżny ptak (White Bird in a Blizzard) - reż. Gregg Araki




W tegorocznym zestawieniu nie mogło zabraknąć jednego z moich ulubieńców, czyli Gregga Araki. Najnowszy film potwierdza wysoką formę twórczą reżysera. Nie jest to może "dziki" Araki sprzed 20 lat, ale ciężko tego od niego wymagać. Twórca Doom Generation - Stracone pokolenie, to autor "pełną gębą" konsekwentnie zgłębiający tematykę zagubionej młodzieży. W najnowszym filmie nie jest inaczej. Co prawda opowiada spokojniej, ale nadal jest w tym ogromna siła. Świetne sceny i rozwiązania formalne ("uwiedzenie" policjanta oraz "teledyskowy" w formie przekrój rozpoczynającego się związku bohaterki) sprawiają, że do filmów Arakiego chce się powracać wielokrotnie (osobiście, od początku 2015 roku obejrzałem go już trzy razy).






Mad Max: Na drodze gniewu (Mad Max: Fury Road) – reż. George Miller








Nie będę oryginalny i niczym papuga powtórzę za innymi: zdecydowanie bezkonkurencyjny mainstream roku. Nowa jakość w kinie akcji. Więcej tutaj











Auxyeux des vivants – reż. Alexandre Bustillo, Julien Maury




Bezwzględnie, nie idąc na żadne kompromisy, bez nadęcia i nachalnego artyzmu Bustillo i Maury tworzą kolejny już raz (moje podsumowanie z 2013r.) horror roku. To jak łamią skostniałe kanony gatunku, jak za nic mają przyzwyczajenia widza, może wynikać paradoksalnie, albo z całkowitej nieznajomości tematu (co, rzecz jasna, ich nie dotyczy), albo przeciwnie, z takim obyciem z konwencją, że w pełni świadomie tworzą nową, lepszą jej jakość. Strasznie jestem ciekaw ich wersji Leatherface’a (szkoda, że nie na podstawie własnego scenariusza).








Mroczna dolina (Das Finstere Tal) – reż. Andreas Prochaska 




Po wyśmienitym horrorze In 3 Tagen  bist  du tot 2 Andreas Prochaska powraca do kina. Tym razem jednak bierze na warsztat zgoła inny gatunek - western. Ten nieśpieszny, stylizowany na balladę film o zemście urzeka głównie za sprawa formy. Wysmakowane obrazy połączone ze stylową ścieżką dźwiękową przywodzą momentami na myśl teledyski, albo raczej historie opowiadane przy pomocy muzyki. Jest to kino nastroju, szczególnie nostalgii przenoszącej nas do wyobrażonych czasów, gdzie prawo stanowił ten, który zdobył największą sprawność w posługiwaniu się bronią palną.







Magical Girl – reż. Carlos Vermut






Współczesne Hiszpańskie kino posiada umiejętność opowiadania z lekkością historie, które odczytywać można zarówno na płaszczyźnie jednostkowej jak i całego społeczeństwa (np. Moskitiera, Hiszpański Cyrk). Tak jest również i w tym przypadku, o którym napiszę coś więcej już wkrótce na blogu.










Przeszłość (Le passe) – reż. Asghar Farhadi





Farhadi to mistrz. Fascynująco ogląda się fabułę obyczajową obleczoną w szaty trzymającego w napięciu thrillera. Na tym jednak zabawa reżysera z widzem się nie kończy. Płynnie i niemalże niezauważenie zmienia punkty widzenia podążającej za bohaterem kamery. Od byłego męża głównej bohaterki, do aktualnego jej partnera. Stojący w cieniu i budzący początkowo negatywne uczucia bohater, powoli przejmuje kontrolę nad percepcją i sympatią widzów. Takie filmy, to czysta przyjemność oglądania.







Sicario – reż. Denis Villeneuve


Końcówka roku przynosi filmowe odkrycie, które spektakularnie wdziera się do mojego osobistego Top 10. Sicario to obraz bezwzględny, taki który nie pozostawia widzom żadnej nadziei. Świat to miejsce rządzone przez zło, które nie szczędzi nikogo i potrafi być niewyobrażalne. Denis Villeneuve wygrywa film tempem akcji i wyjętą wprost z thrillerów, czy horrorów, atmosferą. Nie dość, że trzyma nas za gardło, rzadko kiedy ustępującym napięciem, to jeszcze mrocznym klimatem przygniata widza do ziemi kolanem (czym wywołuje dezorientację i bezradność, jak u głównej bohaterki). Naiwnie myślała, że coś zdziała, a okazuje się, że jest tylko kolejnym półśrodkiem do osiągnięcia większego celu. Przyjemność w oglądaniu potęguje najwyższych lotów kunszt aktorski Emily Blunt, a w szczególności przewartościowanego bohatera granego brawurowo przez Benicio Del Toro.





Berserk Ogon Jidai-hen III: Korin – reż. Toshiyuki Kubooka

Chcąc być w zgodzie z samym sobą, to w pierwszej dziesiątce powinienem umieścić wszystkie trzy części trylogii. Stanowią one swoistą całość i dlatego nie wyobrażam sobie oglądania tego dzieła wyrywkowo. Pierwsza cześć jest najsłabsza i nie zapowiada tego, z czym będziemy mieli do czynienia w kontynuacji, a w szczególności w najlepszej ostatniej (jak do tej pory) odsłonie historii. To co mamy okazję obejrzeć, to psychodeliczna pogoń za realizacją własnych marzeń, takich marzeń, które podporządkowują sobie wszystkie działania człowieka - całe jego istnienie. Nie zważa się na nic i nikogo, wrogów, czy też przyjaciół (kto wie czy to nie te marzenia skłoniły do zawarcia niektórych "przyjaźni", które we właściwym momencie będzie można wykorzystać). Z niekłamana fascynacją ogląda się przemianę (zwierzę – człowiek i człowiek – potwór) dwóch protagonistów, których drogi ostatecznie się rozchodzą. Czekam z nadzieją na kolejne części, a dla niecierpliwych polecam mangę, której Polska edycja właśnie ujrzała swoją premierę.





I oczywiście swoista wisienka na torcie;)




John Wick – reż. David Leitch, Chad Stahelski






Jedno z większych zaskoczeń ubiegłego roku. Udany mariaż komiksu ze stylistyką lat 80. Do tego wszystkiego dochodzi Keanu, który  swoją drewnianą grą w tym filmie nie denerwuje, a wręcz przeciwnie, wpisuje się w stylistykę, wzbogacając ją osobistymi fascynacjami (samuraje, motoryzacja) - co mi osobiście szczególnie pasuje. Jeden z lepszych przedstawicieli, tak modnego dzisiaj, kina totalnej rozpierduchy.










Dodatkowo 5 najlepszych filmów sprzed roku 2000




Król Nowego Jorku (King of New York) – reż. Abel Ferrara




Kierowca (The Driver) – reż. Walter Hill




Une Corde, un Colt – reż. Robert Hossein



Rzeźnik (Le boucher) – reż. Claude Chabrol



Marynarz słodkich wód (Steamboat Bill, Jr.) – reż. Buster Keaton, Charles Reisner





Ponadto, 25 filmów, które było zdecydowanie warto:




In 3 Tagen bist du tot 2 – reż. Andreas Prochaska
Annabelle – reż. John R. Leonetti
Demon – reż. Marcin Wrona   
Zabójczyni (Nie Yin Niang) – reż. Hsiao-hsien Hou
Point de chute – reż. Robert Hossein
Blood-C: The Last Dark – reż. Naoyoshi Shiotani, Norihiro Naganuma
Słomiana tarcza (Wara no Tate) – reż. Takashi Miike
Sexy Beast – reż. Jonathan Glazer
Body/Ciało – reż. Małgorzata Szumowska   
Na skraju jutra (Edge of Tomorrow) – reż. Doug Liman
Brudny szmal (The Drop) – reż. Michael R. Roskam
Pogrzeb (The Funeral) – reż. Abel Ferrara
Wysokie obcasy (Tacones lejanos) – reż. Pedro Almodóvar
Jurassic World – reż. Colin Trevorrow
Sznur (Rope) – reż. Alfred Hitchcock
Kaboom – reż. Gregg Araki
Starry Eyes – reż. Kevin Kolsch, Dennis Widmyer
Barbara – reż. Christian Petzold
Let Us Prey – reż. Brian O'Malley
Coś za mną chodzi (It Follows) – reż. David Robert Mitchell
Kanał – reż. Andrzej Wajda
LEGO® PRZYGODA (The Lego Movie) – reż. Phil Lord, Christopher Miller
Whiplash – reż. Damien Chazelle
Zbrodnie i wykroczenia (Crimes and Misdemeanors) – reż. Woody Allen
Wyrmwood – reż. Kiah Roache-Turner






Najlepsze seriale:



True Detective: Season 2



Justified - final season




High School DXD season 1








Odkrycie roku:


Sopon Sukdapisit

Reżyser:


Coming Soon




Ladda Land




Fak wai nai gai thoe







Rozczarowanie roku


Gunman: Odkupienie (The Gunman) – reż. Pierre Morel




Szkoda się rozpisywać, ale w czasach, w których "drugą młodość" przechodzą proste sensacyjniaki,  a’la lata 80, twór aż tak kiepskiej jakości naprawdę razi. Już kiedyś gdzieś o tym pisałem, ale powtórzę: strasznie ckliwy i nadęty, że o wtórności nawet wspominać nie będę. Wszystko to jednak dałoby się jakość znieść, gdyby twórcy potrafili podejść do siebie i do uprawianego gatunku z dystansem.  Ta porażka boli tym bardziej, bo ściąga na dno jednego z lepszych amerykańskich aktorów. Sean Penn miota się pozując na supermana z miną zbitego psa, któremu kazali nosić w zębach coś, co nawet wyglądem nie przypomina kości. Żenujący film.











Ponadto, 25 największych rozczarowań:


Borgman – reż. Alex van Warmerdam
Księga życia (Book of Life) – reż. Jorge R. Gutierrez
Snajper (American Sniper) – reż. Clint Eastwood
Wielka szóstka (Big Hero 6) – reż. Don Hall Chris Williams
Noc w muzeum: Tajemnica grobowca (Night at the Museum: Secret of the Tomb) – reż. Shawn Levy
Zrodzony w ogniu (Out of the Furnace) – reż. Scott Cooper
Wydział 13 (Diamant 13) – reż. Gilles Behat
Lewiatan (Leviafan) – reż. Andrey Zvyagintsev
Miasteczko, które bało się zmierzchu (The Town That Dreaded Sundown) – reż. Alfonso Gomez-Rejon
Ważniaki (Wise Guys) – reż. Brian De Palma
Ex Machina – reż. Alex Garland
Pirat z długim mieczem (Daitozoku) – reż. Senkichi Taniguchi
Przedsionek piekła (Purgatory) – reż. Uli Edel
Avengers: Czas Ultrona (Avengers: Age of Ultron) – reż. Joss Whedon
Jabberwocky – reż. Terry Gilliam
Terminator: Genisys – reż. Alan Taylor
Need for Speed – reż. Scott Waugh
Mów mi Vincent (St. Vincent) – reż. Theodore Melfi
Kto tam? (Knock, Knock) – reż. Eli Roth
Młodość (Youth) – reż. Paolo Sorrentino
Tiger House – reż. Tom Daley
Donner Pass – reż. Elise Robertson
Ant-Man – reż. Peyton Reed
Intruz (Intruder) – reż. Scott Spiegel
Everly – reż. Joe Lynch